środa, 10 lipca 2013
Nie lubię ćwiczyć sama!
Do cholery nie mogę się dziś zebrać, jestem pełna energii, a nie mam ochoty nigdzie iść. Jutro nightskating, a dzis jakoś brak motywacji. W moim mieście nie ma z kim wyjść na rolki, rower czy cokolwiek A już serio mam dosyć samotnych treningów, trening w parze to jakoś przyjemniej :/
wtorek, 9 lipca 2013
Już zaraz nightskating po raz drugi!
11,87 km na rolkach dziś.Taka mini rozgrzewka przed nightskatingiem. Już się nie mogę doczekać!
Kolorowy festiwal
Ostatnie dni mijają całkiem pozytywnie. Będąc w domu nadal robię treningi. Mam młodego psa, więc biegam z nim jakies 20-30 minut dziennie, a potem robię resztę treningu np. Killer, Skalpel, Total Fitness...
Byłam w niedzielę na najpiękniejszej imprezie w życiu. Torebki kolorowego proszku, mnóstwo ludzi, tańce i szaleństwo. Festiwal Kolorów Polecam!
A wczoraj zrobiłam sobie dzień wolny od treningu, gdyż po tych kolorowych szaleństwach pojechałyśmy z dziewczynami nad wodę. Było pięknie, słonecznie, opaliłyśmy się i wyleżałyśmy. Jadąc tam nadal miałyśmy niebieskie stopy i dłonie. (Niebieski najtrudniej domyć!) Ale nad wodą się wymoczyło i umyło :P. Wieczorem, gdy wróciłam do domu poszłam jeszcze na godzinny spacer z psem ;D
edit: Zapraszam na kolorowy bieg już pod koniec sierpnia! :D
Byłam w niedzielę na najpiękniejszej imprezie w życiu. Torebki kolorowego proszku, mnóstwo ludzi, tańce i szaleństwo. Festiwal Kolorów Polecam!A wczoraj zrobiłam sobie dzień wolny od treningu, gdyż po tych kolorowych szaleństwach pojechałyśmy z dziewczynami nad wodę. Było pięknie, słonecznie, opaliłyśmy się i wyleżałyśmy. Jadąc tam nadal miałyśmy niebieskie stopy i dłonie. (Niebieski najtrudniej domyć!) Ale nad wodą się wymoczyło i umyło :P. Wieczorem, gdy wróciłam do domu poszłam jeszcze na godzinny spacer z psem ;D
edit: Zapraszam na kolorowy bieg już pod koniec sierpnia! :D
piątek, 5 lipca 2013
Line up
Ostatni dzień w Toruniu:
-dwie kanapki z almette
-kaszanka z patelni z kromką chleba
trening - Killer z Ewka i 20 minut hula hop
-jogurt z musli
-chipsy błonnikowe 7 warzyw, 1 toruński piernik
-dwa tosty z żółtym serem i pomidorem + dwa kabanosy z kurczaka
Wróciłam wieczorem do domu, mam wielką nadzieję, że dam radę wytrwać w ćwiczeniach, motywacji i w miarę zdrowym jedzeniu. Jutro rano idę biegać! Mam mega ochotę!
-dwie kanapki z almette
-kaszanka z patelni z kromką chleba
trening - Killer z Ewka i 20 minut hula hop
-jogurt z musli
-chipsy błonnikowe 7 warzyw, 1 toruński piernik
-dwa tosty z żółtym serem i pomidorem + dwa kabanosy z kurczaka
Wróciłam wieczorem do domu, mam wielką nadzieję, że dam radę wytrwać w ćwiczeniach, motywacji i w miarę zdrowym jedzeniu. Jutro rano idę biegać! Mam mega ochotę!
środa, 3 lipca 2013
Total Fitness 2 - recenzja
No to zrobiłam dziś pierwszy raz Total Fitness 2 z Tomkiem Choińskim. Sam Tomek sprawia wrażenie ogarniętego, ale nie zbyt pewnego przed kamerą. Na wstępie do treningu widać mega dużą różnicę w słowach Ewki i przygotowanych (wyuczonych) słowach Tomka.
Trening ma taką formę jak pierwszy Total Fitness czyli 5 serii. W każdej 3 powtórzenia 3-ech ćwiczeń po 30 sekund (chyba ;D), a między seriami po minucie marszu. Wszystko rozpoczyna się rozgrzewką, która nie jest zbyt wymagająca, a wręcz zbyt krótka. Nie rozgrzewa np. nadgarstków, których używa się już w pierwszej serii ćwiczeń. Od razu zauważyłam, gdyż po prostu bolały mnie one przy pierwszym ćwiczeniu w pozycji do pompki. Pierwsze dwie serie są raczej spokojne i lekkie, trzecia zaczyna się szybszym ćwiczeniem, które podnosi tętno, czwarta (była dla mnie najgorsza) mocno angażuje pośladki i uda. Są w niej dwa ćwiczenia w przysiadzie - po ostatnim powtórzeniu padłam na kolana. Piąta jest już wyciskająca pot. Nie jest masakryczna, ale mocna.
Ja podczas przerw robiłam dodatkowe ćwiczenia, przedłużałam sobie brzuszki itp. Trening minął mi bardzo szybko i przyjemnie. Dużym plusem treningu jest to, że w każdej serii są ćwiczenia na brzuch. Trening jest przyjemny i dobrze się go robi. Ogólnie nie należy do ciężkich, jest przeznaczony raczej dla osób początkujących. Ja zrobiłam po nim jeszcze abs. Minusów niestety dostrzegłam więcej. Ale to może dlatego, że ja po prostu lubię się przyczepiać ;) Po pierwsze, tak jak już pisałam, krótka rozgrzewka nie poruszająca wszystkich potrzebnych do treningu stawów i mięśni (ja następnym razem trochę pobiegam, pomacham i pokręcę wszystkim czym się da). Tomek nie zawsze mówi, że wstajemy, albo że już koniec ćwiczenia. A wiadomo, że ćwiczący nie patrzy cały czas w ekran. Trochę jest to dezorientujące. To samo niestety było w Total fitness 1. Co do moich osobistych odczuć wadą jest jeszcze to, że Ewka po prostu lepiej motywuje podczas całego treningu. Przydałyby się w czasie ćwiczeń teksty w stylu "te ćwiczenie świetnie modeluje pośladki" ;D
Największa niespodzianka czeka nas w 5 serii. Shape serwuje nam mocnego kopa motywacyjnego w postaci Tomka bez koszulki. Nie wiem jak na innych, ale na mnie zadziałało! Zdecydowanie. Aż się mordka uśmiechała i dałam z siebie wszystko w tej ostatniej serii;D
Troche dziwne jest też to, że trening niby jest Ewki, a prezentuje go
Tomek. Razem są na okładce, Ewka robi wstęp, a potem już jej nie ma :/
Chyba fajniej byłoby gdyby prezentowali go razem.
Podsumowując - wg mnie trening lekki, przyjemny, może być częścią większego treningu. Bardzo dobrze ćwiczy się z mężczyzną na ekranie ;)
edit (dzień po): Niby lekki trening, a jednak uda czuję dzisiaj ;)
edit (dzień po): Niby lekki trening, a jednak uda czuję dzisiaj ;)
Same znaleziska.
A teraz trochę o rzeczach znalezionych, wyszukanych, ciekawych.
Fajna opcja. Coś co dostałam ostatnio w Pure. Chusteczka z dezodorantem.
Coś dziwnego... ale interesującego, bo ile razy miałam tak, że
potrzebowałam odświeżenia podczas podróży, gdzieś w trasie, gdzie jest
gorąco i nie ma w danej chwili opcji na prysznic. Sprawdziłam taką
chusteczkę w ten weekend, gdy byłam nad morzem. No i rzeczywiście,
działa i daje minimalne poczucie świeżości na długi okres. Ogólnie
zrobiona jest identycznie jak wszystkie inne mokre chusteczki, tyle ze
nasączona jest antyperspirantem. Jeszcze nie spotkałam ich w drogeriach,
a jak spotkam to na pewno kupię, bo na podróże te chusteczki są rewelacyjne.
Na maksa prosty posiłek, na który nie wiem czemu, (moze dlatego ze nie mam zmysłu kulinarnego) nie wpadłam. Bananowy omlet. Wejdźcie i obczajcie. To takie proste... wystarczy zblenderować banana (albo truskawki, jagody, maliny, cokolwiek) i będą pyszne owocowe omlety (albo naleśniki) Tak banalne, a jakże pyszne!
Drugie! Znacie ZSZYWKĘ? To strona podobna do tumblr, gdzie jest mnóstwo różnych zdjęć i obrazków. Na zszywce można znaleźć świetne pomysły na rzeczy DIY (do it yourself), wszelkie przeróbki ubrań, motywatory itp. Jak się człowiek nudzi, to warto poprzeglądać.

Kolejna opcja - chipsy błonnikowe- smakują troszeczkę jak wafle ryżowe w posypce, ale są bardziej syte i chrupkie. Znalazłam je w Polo za jakieś 2 zł za malutką paczuszkę. Kupiłam z ciekawości, można się nimi najeść. Jak ktoś mocno potrzebuje przekąski w postaci chipsów, to takie będą idealne bo zapchają i nie ma po nich ochoty na nic ;D A poza tym we włoskie na prawdę są pyszne.
Przez ostatni miesiąc testowałam też nowy balsam do ciała. Z balsamami mam od zawsze problemy. Kiedyś jak pływałam moja skóra chłonęła wszystko. Teraz, nadal jest wysuszona i potrzebuje mnóstwo nawilżenia, ale już nie przyjmuje wszystkiego. W zimę używam zawsze balsamu kakaowego Ziaji. Idealny na wieczory pod kołderka, ma przyjemny słodki zapach. Na wiosnę potrzebowałam jakiegoś odświeżenia, kupiłam więc balsam Nivea.No i był słaby. Moja skóra się po nim kleiła był dziwny... smarowałam sie wieczorem a rano nadal się kleiłam więc postanowiłam go wymienić.
Potem wzięłam sobie balsam Dove, nie jest on zbyt orzeźwiający, ma zapach migdałowy, ale za to świetnie się wchłania. Poza tym w porównaniu do nowych butelek Nivea, Dove można postawić wieczkiem w dół, co na pewno jest praktyczniejsze, gdy balsam się kończy.
Oprócz balsamu kupiłam też krem do twarzy na noc, dość tłusty i nawilżający, idealny do zmęczonej po całym dniu buzi, oraz hmmm już nie wiem jak to nazwać... jedwab? odżywkę? preparat? coś do włosów, nie psiukane, raczej w konsystencji żelu, który nakłada się na końcówki. Rewelacyjny do zniszczonych włosów, po pierwszym użyciu widać różnicę w rozczesywaniu i wyglądzie włosów.
Nowa kolekcja H&M - na maksa podoba mi się żółta sukienka, jeszcze nie widziałam jej na żywo, bo niestety nie było chwili, żeby skoczyć na wyprzedaże. Ale mam nadzieje, że w realu też jest taka fajna. W ogóle podoba mi się połączenie żółtego z czarnym.
Jak jeść mniej - świetny tekst. Przetestowałam jeden ze sposobów - jedzenie lewą ręką. Hahaha trochę się namęczyłam. Mama wcześniej powiedziała, że dostałaby kurwicy. Ale nie jest tak źle, zdecydowanie je się wolniej i trzeba trochę posiedzieć nad talerzem. Posiłkiem jedzonym lewą ręką tak się najadłam, że nie miałam już siły na nic. Zdecydowanie działa! :D
Fajna opcja. Coś co dostałam ostatnio w Pure. Chusteczka z dezodorantem.
Coś dziwnego... ale interesującego, bo ile razy miałam tak, że
potrzebowałam odświeżenia podczas podróży, gdzieś w trasie, gdzie jest
gorąco i nie ma w danej chwili opcji na prysznic. Sprawdziłam taką
chusteczkę w ten weekend, gdy byłam nad morzem. No i rzeczywiście,
działa i daje minimalne poczucie świeżości na długi okres. Ogólnie
zrobiona jest identycznie jak wszystkie inne mokre chusteczki, tyle ze
nasączona jest antyperspirantem. Jeszcze nie spotkałam ich w drogeriach,
a jak spotkam to na pewno kupię, bo na podróże te chusteczki są rewelacyjne. Na maksa prosty posiłek, na który nie wiem czemu, (moze dlatego ze nie mam zmysłu kulinarnego) nie wpadłam. Bananowy omlet. Wejdźcie i obczajcie. To takie proste... wystarczy zblenderować banana (albo truskawki, jagody, maliny, cokolwiek) i będą pyszne owocowe omlety (albo naleśniki) Tak banalne, a jakże pyszne!
Drugie! Znacie ZSZYWKĘ? To strona podobna do tumblr, gdzie jest mnóstwo różnych zdjęć i obrazków. Na zszywce można znaleźć świetne pomysły na rzeczy DIY (do it yourself), wszelkie przeróbki ubrań, motywatory itp. Jak się człowiek nudzi, to warto poprzeglądać.

Kolejna opcja - chipsy błonnikowe- smakują troszeczkę jak wafle ryżowe w posypce, ale są bardziej syte i chrupkie. Znalazłam je w Polo za jakieś 2 zł za malutką paczuszkę. Kupiłam z ciekawości, można się nimi najeść. Jak ktoś mocno potrzebuje przekąski w postaci chipsów, to takie będą idealne bo zapchają i nie ma po nich ochoty na nic ;D A poza tym we włoskie na prawdę są pyszne.
Przez ostatni miesiąc testowałam też nowy balsam do ciała. Z balsamami mam od zawsze problemy. Kiedyś jak pływałam moja skóra chłonęła wszystko. Teraz, nadal jest wysuszona i potrzebuje mnóstwo nawilżenia, ale już nie przyjmuje wszystkiego. W zimę używam zawsze balsamu kakaowego Ziaji. Idealny na wieczory pod kołderka, ma przyjemny słodki zapach. Na wiosnę potrzebowałam jakiegoś odświeżenia, kupiłam więc balsam Nivea.No i był słaby. Moja skóra się po nim kleiła był dziwny... smarowałam sie wieczorem a rano nadal się kleiłam więc postanowiłam go wymienić.
Potem wzięłam sobie balsam Dove, nie jest on zbyt orzeźwiający, ma zapach migdałowy, ale za to świetnie się wchłania. Poza tym w porównaniu do nowych butelek Nivea, Dove można postawić wieczkiem w dół, co na pewno jest praktyczniejsze, gdy balsam się kończy. Oprócz balsamu kupiłam też krem do twarzy na noc, dość tłusty i nawilżający, idealny do zmęczonej po całym dniu buzi, oraz hmmm już nie wiem jak to nazwać... jedwab? odżywkę? preparat? coś do włosów, nie psiukane, raczej w konsystencji żelu, który nakłada się na końcówki. Rewelacyjny do zniszczonych włosów, po pierwszym użyciu widać różnicę w rozczesywaniu i wyglądzie włosów.
![]() | ||
| Żródło: http://www.zeberka.pl/img_new/2013/06/hm-3-24.jpg |
niedziela, 30 czerwca 2013
Nightskating Warszawa i Shape
![]() |
| Tu jestem w różowym sweterku :P |
Było fantastycznie! Na maksa! Dojechałam do końca, przeżyłam 3 kryzysy... dwa związane z bólem pośladków, ud i brzucha, a trzeci przez bolące stopy. Bolał też kręgosłup, ale nie było tragedii
Moje 7 - letnie rolki sobie poradziły, myślałam, że będzie gorzej ;D
Gdy dotarłam do łóżka bolało mnie już wszystko, wszystko miałam wykończone. Noc po rolkowaniu była straszna. Nie mogłam kompletnie spać. Nie wiem czy to z podniecenia wyczynem, czy z wykończenia :P
Polecam wszystkim, dosłownie, nawet tym bez kondycji. 20 km przejechały moje koleżanki nie jeżdżące wcześniej w ogóle. Dalibyście radę i Wy!
A oprócz rolkowania, mama kupiła mi dziś Shape'a. Po raz kolejny jestem zawiedziona i zażenowana poziomem tej gazety. Spojrzałam na nią w sklepie, zobaczyłam na okładce Britney Spears i pomyślałam "niee... nie wezmę tego". (Nie mam nic do Britney, ale motywacją, ani inspiracją nie jest) No ale... po czasie, po przeanalizowaniu za i przeciw, po nabraniu chęci na nowy trening z płyty... stwierdziłam, że ok, weźmiemy. No i cóż... w środku jest artykuł "Być jak Top Model" - co to ma być do cholery! Jedna bardziej wychudzona od drugiej i one maja mi pokazywać jak ćwiczyć?!
Sam miesięcznik określa się jako " JEDYNY MAGAZYN DLA KOBIET CENIĄCYCH AKTYWNY STYL ŻYCIA" ... no i chyba tylko ceniących, bo z gazety nie dość, że się mało dowiemy, to jeszcze naczytamy głupot o związkach i życiu. Jakby wydawcy mieli czytelniczki za głupie idiotki. Jakoś zbytnio nie nakręca do wzięcia się za siebie i walki o lepszą sylwetkę. A poza tym już nie jest jedyny. Nie jest też nastawiony na konkretny temat, łapie wszystkiego po trochu.... a artykuły są rodem z Cosmo. Poza tym jest w nim mnóstwo reklam i ma bardzo małą objętość, ledwo weźmiemy go do ręki, a już się kończy :/ Nie rozumiem... czemu w czasie rosnącego mocnego przeciwnika jakim jest Women's Health, Shape się nie "ogarnie"?! No i cena... Shape z płytą 13 zł. No bez przesady!
Treningu jeszcze nie testowałam, jak przetestuję to od razu napiszę! Tutaj moje wrażenia po pierwszym total fitnessie ;D
Jestem w domu, a gdy tutaj przebywam zapominam całkowicie o jedzeniu... bo nie planuje. Zjadłam dziś jajka z kanapką, rybkę z pomidorami, piłam miętę i jadłam kanapki z wedlina i serkiem... wszystko raczej normalnie i bez ekscesów. A ćwiczyłam pół godziny brzuch i pół godziny jeździłam na desce. A właśnie! kupiłam sobie Waveboard! Na razie ciężko się jeździ (w porównaniu do gładkiej decathlonowej podłogi), ale z czasem nabiorę wprawy i więcej o tym napiszę! ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

