środa, 29 maja 2013

Wpierdoliłam paczkę piegusków...

Do dupy z tym wszystkim i o. 
Nienawidzę tego, już nie wiem co mam robić no. Niestety co do słodyczy kompletnie nie mam silnej woli. Nie jem ich 2 dni, a trzeciego lecę i wpieprzam, a potem czuje sie z tym źle. Marzę o pięknym brzuchu, ale chyba nigdy nie będzie mi on dany :(

Dziś:
-jogurt naturalny z cynamonem i musli
-trening ABT i Pure Pump
-tosty z kurczakiem, pomidorem, serem i sałatą.
-pierś z kurczakaw sosie czosnkowym, 1/2 torebki kaszy gryczanej i sałatka
-jabłko, batonik z orzechów i PACZKA PIEGUSKÓW do cholery :(
-dwie kanapki z białym serem


Nigdy wcześniej nie robiłam tych takich tostów z kurczakiem. Znalazłam podobne gdzieś, na którymś blogu. (Nie pamiętam bo dużo ich przeglądam) Niestety mój chleb był za mały, żeby pomieścić dużo składników i musiałam przekroić piersi, żeby były bardziej płaskie :/ Ale i tak smakowało super! Pomidor robi się bardzo gorący, dlatego warto na niego uważać, żeby się nie poparzyć.
Dobrze czasem zjeść coś co smakuje jak fast food, a tak na prawdę jest zdrowe.

Pomimo wszystko, dzień nie był udany... Rozpoczęłam pięknie treningiem, a skończyłam tragicznie ciastkami :(

7 komentarzy:

  1. Potknięcia się zdarzają, dobrze byś następnym razem nie "popłynęła z prądem" ;) da się, ja też mam swoje słabości. Też uwielbiam takie tosty i zdrowe zamienniki smacznych potraw :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Cię do Liebster Blog ;)
    http://jazielona.blogspot.com/2013/05/moj-pierwszy-raz-d-zadowolona_29.html

    bardzo lubię Twojego bloga ;D czytam namiętnie każdy wpis ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy ma prawo do słabości. Dziś wypiłam dwie szklanki coli i zjadłam u cioci kilkanaście ciastek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Głowa do góry , każdemu się zdarzy.. postaraj się tak zaplanować posiłki by uniknąć łaknienia.. rano owsianka, drugie sniadanie jakaś kanapka , a do godziny 13 zjedz owoc lub przy wielkiej potrzebie pół batonika muesli, obiad i lekka kolacja :) polecam taki tryb odżywiana- pierwsze dni ciężko, ale słodyczy można się oduczyć , woda z cytryna też pomaga, albo zamroź owoce i wcinaj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może spróbuj zrobić sobie popularne ostatnio postanowienie - TYDZIEŃ BEZ SŁODYCZY ? I możesz założyć sobie jakąś "małą" nagrodę jak wytrzymasz np. nowy ciuszek, nowy kosmetyk, wizyta u kosmetyczki/fryzjera itp. Kiedy jest mi ciężko w czymś wytrwać też próbuję tego "triku" i działa :) mając w perspektywie nowe spodenki, czy koszulkę czy nawet lakier do paznokci w kolorze o którym długo myślałam jest dużo łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cooo Ty, nie działa ;D Mój blog jest związany z postanowieniem noworocznym... Od stycznia nie uporałam się ze słodyczami :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nie warto tak walczyć z miłością do słodkiego? :) Słodycze są tez moja słabością, ale odkąd pozwalam sobie na jedzenie codziennie jednego czy dwóch cukierków, maleńkiej miseczki chrupków, czy kawałka czekolady, jest lepiej.
    Warto, żebyś spróbowała jeść tylko słodycze własnej roboty, jeśli nie chcesz kupnych. Np. ciasteczka owsiane, czy odchudzony sernik (bogaty w białko), albo galaretki z owocami? Zakazy sprawiają, że tracimy nad sobą panowanie w pobliżu zabronionej rzeczy. Mi pomógł ten sposób - trzeba się trochę pomęczyć, zanim zjemy, więc czasem po prostu rezygnowałam. :)
    Czytałam gdzieś, że słodycze zjedzone rano zdążymy spalić w ciągu dnia :) Więc te pół batona po śniadaniu chyba wielkiej krzywdy nie zrobi? :D Jesteśmy tylko ludźmi ;)
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń